Bycie lekarzem w dzisiejszych czasach oznacza życie pomiędzy dwoma światami. Pomiędzy światem medycyny – pełnym nauki, faktów, diagnoz i odpowiedzialności – a światem ludzi, ich emocji, obaw, oczekiwań, a często także frustracji.
Musimy być nie tylko specjalistkami, ale także analityczkami danych, psychologami, komunikatorkami, a często także menedżerkami czasu. Technologie, elektroniczna dokumentacja medyczna i nowe procedury diagnostyczne zwiększają efektywność pracy, ale jednocześnie zwiększają presję na dokładność i szybkość podejmowania decyzji. Bycie lekarzem oznacza dziś naukę pracy z niepewnością. Oznacza to przyznanie się, że nie wszystko jest w naszych rękach, nawet jeśli dajemy z siebie wszystko w pracy – i pomimo tej świadomości, naprawdę dawać z siebie wszystko.
Kiedy zdecydowałam się zostać lekarzem, wiedziałam, że czeka mnie trudna droga. Nie miałam jednak pojęcia, w jakim stopniu medycyna stanie się częścią mojej tożsamości i sposobu, w jaki myślę, komunikuję się z ludźmi i postrzegam świat.
Na tej drodze spotkałam wiele inspirujących kobiet, ale także mężczyzn, którzy postrzegali kobiety jako równorzędnych partnerów i starali się stworzyć im możliwości i warunki do dalszego rozwoju. Nie wiem, czy na swojej drodze miałam po prostu trochę więcej szczęścia, ale nadal czuję ogromną wdzięczność.
Wyzwania, o których mówi się tylko marginalnie
Współczesna medycyna jest wprawdzie zaawansowana technologicznie, ale nadal wymagająca pod względem ludzkim. Istnieje kilka wyzwań, o których mówi się tylko marginalnie. Najbardziej palące są moim zdaniem następujące.
Ciągła presja na wyniki
Lekarki często spotykają się z oczekiwaniami (a czasami same wywierają na siebie presję), że muszą być idealne – zarówno w pracy, jak i w domu. Połączenie kariery i rodziny nadal stanowi wyzwanie społeczne, które kobiety ponoszą częściej niż mężczyźni.
Zespół „jestem kobietą – muszę pokazać, że potrafię więcej”
Wiele z nas ma poczucie, że musi być lepszych, pracować więcej, dłużej, zajmować się wieloma sprawami jednocześnie, aby być postrzeganych na równi. Nie dlatego, że są mniej zdolne, ale dlatego, że stereotypy jeszcze nie zniknęły.
Obciążenie emocjonalne
Empatia jest darem, ale często także ciężarem. Każdy pacjent, którego historię nosimy w głowie, jest cichym przypomnieniem, że medycyna to nie tylko nauka, ale także ludzka historia, która potrafi nas głęboko poruszyć.
Równowaga między pracą a życiem osobistym
Często balansujemy między wymagającą pracą, rodziną i własnymi potrzebami. Społeczeństwo się zmieniło, ale presja na wyniki pozostała wysoka. Wiele kobiet w medycynie zmaga się z kwestią macierzyństwa, rozwoju kariery, a jednocześnie stara się nie stracić siebie. W trakcie pełnienia roli matki możliwości czasowe są tymczasowo ograniczone. Sztywność niektórych systemów, brak pomocy z zewnątrz i niezrozumienie tego okresu nie ułatwiają sytuacji.
Wypalenie zawodowe nie jest mitem. Jest to rzeczywistość, o której zaczyna się mówić coraz bardziej otwarcie. Odporność psychiczna jest dziś równie ważnym aspektem, jak przygotowanie zawodowe.
Mężczyźni kontra kobiety
W medycynie lekarze i lekarki powinni mieć takie same możliwości, ale niekoniecznie takie same warunki. Trudno oczekiwać, że lekarki będące matkami będą korzystać z identycznych warunków pracy jak ich koledzy. Mężczyźni i kobiety różnią się bowiem nie tylko fizycznie, ale także psychicznie, i właśnie tych różnic nie powinniśmy ignorować, ale postrzegać jako potencjał.
Celem nie powinna być jednolitość, ale komplementarność – stan, w którym wzajemnie się uzupełniamy. Kobiety często wyróżniają się empatią i komunikatywnością, podczas gdy mężczyźni mają skłonność do systematycznego podejścia. Istnieje więcej takich różnic i szkoda byłoby nie wykorzystać ich na rzecz wspólnej, skutecznej i zrównoważonej współpracy międzyludzkiej.
Radości, które to równoważą
Pomimo wszystkich wyzwań medycyna jest piękna. Świadomość, że ludzie powierzają nam to, co mają najcenniejsze – swoje zdrowie i zaufanie – jest jednocześnie głęboko zobowiązująca i satysfakcjonująca. Spojrzenie pacjenta, słowa wdzięczności lub mocny uścisk dłoni osoby, której pomogliśmy lub uratowaliśmy życie, potrafią w jednej chwili nadać sens nawet najtrudniejszym dniom.
Świadomość, że nasza praca ma rzeczywisty i często zasadniczy wpływ na życie innych, budzi pokorę i daje siłę do dalszego działania. Niewiele jest zawodów, w których każdego dnia ma się możliwość zmienić czyjeś życie.
Wykorzystajmy tę wyjątkową okazję i starajmy się o niej nie zapominać nawet w czasie pośpiechu, administracji i wyczerpania. Właśnie w takich chwilach warto przypomnieć sobie, dlaczego wybraliśmy tę drogę.
Czy kobiety są lepszymi lekarzami? Nauka sugeruje, że tak może być.
Nie chodzi tu o rywalizację między płciami, ale o zrozumienie różnych podejść do opieki nad pacjentem. Badania opublikowane w Annals of Internal Medicine wykazały, że pacjenci leczeni przez lekarki mieli niższą śmiertelność w ciągu 30 dni i mniej rehospitalizacji w porównaniu z pacjentami leczonymi przez lekarzy. Inne badania sugerują, że lekarki częściej przestrzegają zaleceń klinicznych, poświęcają więcej czasu na komunikację, stosują podejście zorientowane na pacjenta i kładą większy nacisk na profilaktykę. Najnowsze badania potwierdzają również, że zwłaszcza pacjentki mają niższą śmiertelność, jeśli są leczone przez lekarki.
Różnice te prawdopodobnie wynikają z większej empatii, lepszej komunikacji i nacisku na partnerskie relacje z pacjentem. Należy jednak pamiętać, że nie chodzi o to, kto jest „lepszy”, ale o to, że różnorodność w medycynie przyczynia się do lepszej jakości opieki zdrowotnej dla wszystkich.
Kobiety wnoszą do służby zdrowia empatię i wrażliwość, umiejętność myślenia multidyscyplinarnego, nacisk na profilaktykę oraz skuteczniejszą komunikację z pacjentami. A przede wszystkim – człowieczeństwo.
Matki – lekarki
Bycie matką i lekarką jednocześnie ma kilka wymiarów. Z jednej strony jest to miłość do medycyny, chęć rozwoju, nauki i pomagania, z drugiej strony wyrzuty sumienia i poczucie winy, że matki nie są wystarczająco obecne w domu ani w pracy, zmęczenie, brak snu, minimalna przestrzeń na regenerację, obciążenie psychiczne i fizyczne, utrata pewności siebie jako specjalistki, sztywność systemu w zakresie zatrudnienia oraz poczucie, że muszą wybierać między rozwojem kariery a rodziną.
Jestem jednak przekonana, że matki-lekarki wnoszą do medycyny wyjątkową perspektywę. Macierzyństwo często pogłębia empatię, cierpliwość, zdolność komunikowania się i postrzegania pacjenta w szerszym kontekście jego życia. Doświadczenie opieki nad własnym dzieckiem wzmacnia wrażliwość na wrażliwość innych i zdolność podejmowania decyzji z uwzględnieniem długoterminowych konsekwencji.
Kluczem do poprawy sytuacji jest wsparcie ze strony miejsc pracy, bardziej elastyczne warunki pracy, dostępna opieka nad dziećmi oraz kultura zrozumienia, która nie postrzega macierzyństwa jako przeszkody, ale jako naturalną część życia lekarki. Społeczeństwo i system opieki zdrowotnej mogą tylko zyskać, umożliwiając kobietom pozostanie w medycynie bez konieczności poświęcania jednej z ich życiowych ról.
Bycie matką i jednocześnie lekarką nie jest słabością ani kompromisem. Jest to dowód siły i głębokiego zaangażowania w życie – własne i innych. Macierzyństwo może być największym sumieniem. Jeśli ktoś potrafi skutecznie zarządzać czasem, to właśnie matki.
Wiadomość dla kobiet w medycynie
Może jesteście po prostu zmęczone. Może macie wątpliwości, czy to, co robicie, jest naprawdę dla was. Może czujecie, że nigdy nie osiągniecie tego, co wasi koledzy. Może czujecie, że musicie wszystko ogarnąć same. Wszystko, czego doświadczacie, jest całkowicie normalne, a przede wszystkim ludzkie. To wszystko sprawia, że jesteśmy bardziej wrażliwymi lekarkami, dla których sporadyczne wątpliwości są siłą napędową.
Wasza empatia nie jest słabością. Wasza wrażliwość nie jest przeszkodą. Wasza kobiecość nie jest ograniczeniem. To wasza siła.
Otaczajcie się i szukajcie koleżanek i kolegów, którzy nie pozwolą Wam stać w miejscu, ale będą nieustannie popychać Was do przodu, poza Waszą strefę komfortu. Którzy sprawią, że uwierzycie w siebie. Którzy będą Cię inspirować do spełniania marzeń i niepoddawania się. Którzy nawet w najtrudniejszym dniu będą się śmiać. Ale przede wszystkim – szukaj współpracowników, którzy nie będą Ci pokazywać, jakie mają supermoce, ale pokażą Ci, jakie supermoce masz Ty.
150 lat temu kobiety nie mogły studiować medycyny, a dziś stoją przy stołach operacyjnych, kierują klinikami i zmieniają oblicze służby zdrowia. Nie dlatego, że walczyły z mężczyznami, ale dlatego, że same wywalczyły sobie swoje miejsce przy stole. I być może właśnie dlatego kobiety w medycynie zmieniają nie tylko służbę zdrowia, ale także sposób leczenia.
Osiągniesz wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłaś. (a nawet coś więcej)
Wraz z dr Dianą Končošovską życzymy wszystkim kobietom pięknego i inspirującego Międzynarodowego Dnia Kobiet.![]()

